WSZYSCY ŻYJEMY NA TRZECIEJ FALI | Michał Łęgowski
Co powoduje, że nasze tempo życia wciąż przyśpiesza? Dlaczego dwadzieścia lat temu to nie był problem zrobić komuś niezapowiedzianą wizytę? Skąd ludzie brali czas na poznawanie swoich sąsiadów? W dzisiejszym artykule, o tym czym jest życie na III fali oraz o tym, co czeka przyszłe pokolenia, które przyjdą po nas bawić się w dorosłość.
trzecia, fala, legowski, coaching
16324
post-template-default,single,single-post,postid-16324,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-theme-ver-12.0.1,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive

WSZYSCY ŻYJEMY NA TRZECIEJ FALI

WSZYSCY ŻYJEMY NA TRZECIEJ FALI

Co powoduje, że nasze tempo życia wciąż przyśpiesza? Dlaczego dwadzieścia lat temu to nie był problem zrobić komuś niezapowiedzianą wizytę? Skąd ludzie brali czas na poznawanie swoich sąsiadów? W dzisiejszym artykule, o tym czym jest życie na III fali oraz o tym, co czeka przyszłe pokolenia, które przyjdą po nas bawić się w dorosłość.

Za każdym razem kiedy ludzkość wymyśla kolejny produkt, urządzenie, maszynę, komputer czy cokolwiek innego, co w teorii przyśpiesza wykonywanie jakiś czynności, wtedy świat żąda od nas jeszcze więcej pracy, którą musimy wykonać. Przeczytaj poprzednie zdanie ponownie, bo to one jest esencją tego artykułu i na nim chcę się dziś skupić.

CO MA Z TYM WSPÓLNEGO PRALKA?

 

Weźmy prosty przykład. Ludzie wymyślili pralkę. Kiedyś kobieta szła nad rzekę i prała wszystko ręcznie, co zabierało o wiele więcej czasu. Jedzenie trzeba było upolować, list napisać ręcznie i wysłać, narąbać do pieca i wykonywać setki innych czynności, o których pokolenie millenialsów może tylko poczytać w książce od historii. Nagle jednak pojawił się innowator, który postanowił coś uprościć. Potem następny i następny, aż znaleźliśmy się w czasach, w których wydaje nam się, że już wszystko zostało uproszczone, a później co kilka miesięcy jakiś kolejny wynalazek nas zaskakuje.

Pralka, centralne ogrzewanie, komputer, drukarka, zmywarka i tak dalej – to wszystko zdecydowanie daje nam więcej czasu i ułatwia nasze życie. Niestety tylko teoretycznie, bo za każdym razem kiedy przyśpieszamy wykonywanie pewnego zadania, to życie chce od nas więcej.

Wyobraźmy sobie, że tym wszystkim biegającym dookoła ludziom, którzy ciągle nie mają czasu nagle dajemy takie zadanie jak rąbanie drewna do pieca z rana i podróż do pracy na koniu. Czas codziennych czynności uległby znacznemu wydłużeniu, a czas na nie MUSI SIĘ ZNALEŹĆ ZAWSZE.

Kiedy wymyśliliśmy komputery, to praca zaczęła iść szybciej. Dzisiaj większość osób pracujących w biurowcach nie odrywa się od tego cholerstwa całymi dniami (łącznie ze mną). Paradoksalnie to co miało ułatwiać nam życie i dawać więcej czasu zabiera go nam. Dlaczego? Bo z wolnym zasobem czasu trzeba coś zrobić – nagle w pracy wymaga się więcej niż 10 lat temu, nagle komunikacja i przepływ informacji staje się błyskawiczny, nagle zewsząd i wszędzie otaczają nas produkty i reklamy, które rozsadzają nasze mózgi od środka.

Twój szef wie, że Twój komputer sprawia że pracujesz wydajniej niż ktoś kto pracował na maszynie do pisania 40 lat temu. Będzie wymagał od Ciebie więcej, a od niego Wasi klienci, którzy chcą mieć wszystko na JUŻ, TERAZ, W TYM MOMENCIE, bo są do tego przyzwyczajeni. Twoja podróż służbowa do Londynu zajmuje dzisiaj już tylko dwie godziny, nie musisz jechać przez całą Europę przez kilka dni, żeby dotrzeć do celu, więc ludzie oczekują że dotrzesz do nich szybko. Twoi znajomi oczekują od Ciebie odpowiedzi natychmiast, bo w końcu nosisz ze sobą facebooka w kieszeni.

Wszyscy i wszędzie się wzajemnie napędzamy, a raczej zapędzamy. W kozi róg.

MOŻE JESTEŚ HUSTLEREM?

 

Orientujesz się co znaczy to pojęcie? Hustler? To ktoś, kto nie pracuje na etacie. To ktoś kto robi za radzieckiego stachanowca, czyli przewodnika pracy. To połączenie człowieka biznesu, chodzącej marki, project managera i specjalisty w jednej osobie. To ktoś kto ciągle walczy o nowe zlecenia czy klientow, szuka każdej możliwej okazji do zdobycia rozgłosu dla tego co robi i czym się zajmuje. On wie, że dzisiaj nie wystarczy już bycie po prostu „dobrym”, bo inni zasypią cię swoimi informacjami, które publikują wszędobylsko. On wie, że musi się przebić i że o klienta trzeba zawalczyć. On wie, że żyje na III fali, gdzie jego konkurencja również nie śpi, bo ma do dyspozycji te same narzędzia co on.

Ja na przykład zajmuję się coachingiem, mentoringiem i szkoleniami. Ludzie uczą się ode mnie jak zarządzać czasem, występować publicznie, sprzedawać więcej i tak dalej. Robimy szkolenia dla firm, szkolenia dla handlowców, warsztaty menadżerskie, coaching dla biznesu, co sprowadza się do tego, że kształcimy u ludzi umiejętności, które pozwalają im osiągać więcej, czyli dajemy im przepis jak za tym wszystkim nadążyć, bo fala zawsze jest o krok przed nami.

Współczesny hustler miałby o wiele łatwiej, gdyby mógł się cofnąć o 25 lat wstecz. Paradoksalnie, gdyby przeniósł się 25 lat do przodu… nie miałby żadnych szans z ówczesnym pokoleniem. Prawdopodobnie nie wiedziałby nawet jak się obsługuje połowę z tych nowych wynalazków.

 

ŚWIAT DOMAGA SIĘ WIĘCEJ

 

Trzecią falę napędzamy my sami będąc jednocześnie klientami i pracownikami. Skoro my musimy ciężko pracować i mamy coraz mniej czasu, bo albo jesteśmy hustlerem albo po prostu się od nas więcej wymaga – wtedy od innych też żądamy więcej. Głównie chodzi o czas, to on w kapitalistycznym świecie jest wart najwięcej.

Nie do pojęcia jest, że kiedyś ludzie żyli inaczej. Wolniej. Nie jeden z Was się ze mną zgodzi, a jeśli ktoś tego nie widzi to niech zapyta swoich dziadków. Wiecie co duża część z nich myśli o dzisiejszym świecie? Że myśmy wszyscy oszaleli na punkcie tej technologii i pracy, żeśmy stracili rozum dla tych świecących ekranów i nie potrafimy dostrzegać tego, co istotne.

Prosty test. Czy znasz swoich sąsiadów? Kiedyś żyło się w społecznościach, teraz jest kult indywidualizmu. Wyobraź sobie, że miałbyś mieć połowę dnia mniej, czyli tylko 12 godzin dziennie. Jakbyś je zagospodarował? Czy mógłbyś pracować mniej? Nie, bo się od Ciebie wymaga zbyt dużo. Większość osób (w tym ja sam) nie wyobraża sobie możliwości nagle pracować o połowę mniej lub w ogóle robić wszystkiego o połowę mniej. To ciekawe, bo wcale nie pomogłoby nam to, gdyby doba miała np. 36 godzin. Po prostu robilibyśmy więcej i jeszcze więcej wymagałoby od nas społeczeństwo.

 

DO CZEGO TO PROWADZI?

 

Nie jestem typem człowieka, który zakłada najgorsze. Moim zdaniem gdybyśmy zrobili z tego wykres, to prawdopodobnie jesteśmy już gdzieś bardzo wysoko, ale jeszcze daleko przed osiągnięciem szczytu ludzkiej wytrzymałości, po której wszystko się załamie.

Podejrzewam, że im więcej ludzi zacznie go osiągać, tym szybciej zaczniemy znów żyć wolniej. W cenie będzie tzw. „slow life”, czyli wolniejsze życie, co już widać jest rosnącym, ale jeszcze niewidocznym trendem. Zabawnie, bo może za 10 lat ludzie będą się szczycić tym, że pracują 5 godzin dziennie, podczas gdy praca po 10 godzin dziennie będzie powodem do wstydu. Nie zdziwię się jeśli tak będzie. Tak czy inaczej zjawisko trzeciej fali jest bardzo ciekawe.

Trzecia fala to symbol. Fala rośnie do skraju swoich możliwości, po czym się załamuje i upada, a po nie nadchodzi następna. Warto wiedzieć, że każdy kolejny wynalazek/produkt będzie jeszcze bardziej przyśpieszał nasze tempo życia. Wyobraźmy sobie tylko, co byłoby gdyby teraz weszły na skalę masową do produkcji samoprowadzące samochody w całej Europie… już wiesz co mam na myśli?