Szkolenia dla firm Poznań, Wielkopolska, szkolenia otwarte | Michał Łęgowski
Nasz mózg pracuje nieustannie. Zapewnienie mu chwili wytchnienia jest zatem kluczowe dla naszego samopoczucia. Relaks nie tylko wpływa na nasz nastrój, ale i poprawia sprawne działanie naszego mózgu. Zazwyczaj weekend to dla nas zdecydowanie za mało, aby zapewnić sobie solidny wypoczynek. Jak nauczyć się odpoczywać, aby naładować  baterie? Poniżej znajdziesz sprawdzone sposoby, które pomogą Ci wypocząć.
odpoczynek, sen, rozwój
16392
post-template-default,single,single-post,postid-16392,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-theme-ver-12.0.1,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive

Szkolenia dla firm kontra szkolenia otwarte

Szkolenia dla firm kontra szkolenia otwarte

Czym różnią się organizowane szkolenia dla firm od tych, na które zapisy są w formie otwartej? W samej Wielkopolsce zorganizowałem już dziesiątki warsztatów i szkoleń otwartych, jak również całkiem sporo tych zamkniętych, czyli zamawianych przez środowisko biznesowe. Przy obu teoretycznie robi się to samo, stoi się przed ludźmi i pracuje z nimi, ale to zupełnie dwa różne rynki (b2c i b2b), o czym za chwilę się przekonacie.

Nietrudno się domyśleć, że szkolenia zamknięte, to takie które są dopasowane do potrzeb przedsiębiorstwa, które je zamawia. To ono określa, z czego ma być, kto je poprowadzi i jakie ma wymagania, czyli co mają opanować uczestnicy takowego szkolenia. To tak zwany rynek b2b, czyli business to business oparty na współpracy, pomiędzy firmą szkoleniową (w tym przypadku TrainBrain Polska sp. z o.o., czyli nami), a klientem czyli firmą zlecającą.

Szkolenia otwarte z kolei charakteryzują się tym, że każdy może się na nie zapisać, kiedy tylko chce (o ile są jeszcze wolne miejsca). Zazwyczaj nie trzeba spełniać specjalnych wymagań, wystarczą chęci. W tym wypadku klient płaci za pojedynczy bilet i może mieć nadzieję, że szkolenie spełni jego oczekiwania (my w TrainBrain robimy analizę potrzeb w postaci ankiety online i badamy, czego oczekują poszczególni klienci, ale nie zawsze da się wszystkich zadowolić). Taka osoba dopasowuje się pod mniej więcej gotowy program, który jest zaproponowany w zakresie danej tematyki szkoleniowej.

 

Okiem szkoleniowca i organizatora

 

Szczerze? Wolę szkolenia dla firm niż te otwarte. Oczywiście to moja subiektywna opinia, a to dlatego że na nich można więcej zarobić i łatwiej pozyskać jednego klienta, niżeli piętnastu różnych. Przy szkoleniu otwartym trzeba obsłużyć przykładowo 15 klientów, a przy zamkniętym tylko jednego, czyli osobę zamawiającą usługę.

Nie chodzi o to, że jestem leniwy, ale kalkulacja jest prosta – nie ma co owijać w bawełnę. Nie znaczy to oczywiście, że do szkoleń otwartych się nie przykładamy. W TrainBrain mamy managera, który nimi zarządza, obsługuje klientów, ktoś inny wysyła mailing, robi reklamę, kto inny jeszcze jest asystentem na tym szkoleniu. Ponadto, trzeba wynająć salę, zamówić catering – to wszystko generuje koszty. Zagrajmy w otwarte karty – jedno szkolenie otwarte, które trwa dwa dni kosztuje nas 6500 złotych, jeśli podliczyć wszystkie koszta! Gdzie tu miejsce na zyski? No, to już temat na zupełnie inny artykuł.

Klient biznesowy nie wybrzydza – ponosi adekwatne koszty do zamawianej usługi, a często nie chodzi tylko o jedne szkolenie zamknięte, a o kilka na co składa się cały projekt szkoleniowy, który wymaga odpowiednich przygotowań.

Jak wyglądają przygotowania?

 

Szkolenie otwarte wygląda mniej więcej tak:

  1. Klient indywidualny wchodzi na landing page, czyli stronę lądowania z ofertą szkolenia. Przegląda i załóżmy decyduje się na udział.
  2. Dostaje maila z potwierdzeniem, wybiera obiad, płaci za usługę.
  3. Otrzymuje dostęp do ankiety przedszkoleniowej, która bada jego potrzeby.
  4. Przychodzi i bierze udział w szkoleniu otwartym, a na jego końcu wypełnia ankietę poszkoleniową, oceniając wydarzenie.
  5. Przerabia materiał dodatkowy w domu (podobno, niektórzy to robią).

 

Co innego, kiedy przygotowujemy złożony projekt szkoleniowy dla firm, w takim wypadku w zależności od budżetu, chęci i możliwości danego przedsiębiorstwa wygląda to mniej więcej w ten sposób:

  1. Badamy potrzeby szkoleniowe metodą „bottom-up”, czyli dowiadujemy się, czego oczekuje management i jak to pokrywa się z tym, czego chcą nauczyć się pracownicy. Wszystkie informacje składamy w całość i przedstawiamy klientowi biznesowemu, czego się dowiedzieliśmy. W dużym uproszczeniu, bo oczywiście mamy do tego swoje narzędzia.

 

  1. Określamy mierniki realizacji i konstruujemy kartę oczekiwań klienta, czyli ustalamy konkretnie co mają uzyskać pracownicy po całym procesie szkoleniowym.

 

  1. Zbieramy dane, czyli wdrażamy badanie case’owe, które ma na celu wyciągnięcie od kierownictwa case’ów nad którymi będziemy pracować w trakcie warsztatu (studium przypadku).

 

  1. Przeprowadzamy szkolenie zamknięte – jedno, dwa lub więcej w zależności od projektu i rozpisujemy action plan’y, w tym na przykład IPD, czyli indywidualne plany działania dla każdego z pracowników.

 

  1. Każde ze szkoleń kończy się ankietą poszkoleniową (poziom 1 Kirkpatricka, o tym warto poczytać).

 

  1. Na przykład po miesiącu (w zależności od ustaleń) robimy follow-up w małych grupach, czyli pytamy jak idzie uczestnikom wdrażanie action planów, w czym jeszcze możemy im pomóc itp. (poziom 2 i 3 Kirkpatricka).

 

  1. Po okresie 3 miesięcy wracamy i robimy dodatkowy meeting online podsumowując całe przedsięwzięcie i to czego się nauczyli (poziom 4 Kirkpatricka, jeśli już trzeci raz nurtuje Cię co to jest to doczytaj do końca, a potem sprawdzisz).

 

  1. Tworzymy raport końcowy (w międzyczasie raporty cząstkowe) z realizacji całego projektu, który stanowi podsumowanie przedsięwzięcia.

 

  1. Spotykamy się z managementem i oceniamy przerobione wąskie gardła, czyli co na poziomie organizacyjnym należałoby zmienić w firmie. Ponadto, ustnie prezentujemy wyniki i efekty szkoleniowe.

 

  1. Rozmawiamy o przyszłości i kolejnej możliwości współpracy na podstawie tego, co już wiemy i odkryliśmy.

 

Trochę to bardziej skomplikowane? Oczywiście to tylko przykład, ponieważ każdy z projektów szkoleniowych wygląda inaczej np. czasami trzeba zrobić ocenę 360, innym razem pomijamy kwestię badania case’owego, a kiedy indziej jeszcze klient chce tylko samo szkolenie bez żadnych udziwnień (bo tak).

Jakie są zalety takiego rozwiązania? Ano, nie robi się szkolenia dla samego faktu jego zrobienia, tylko celuje się w konkretne rezultaty (a co najważniejsze, wie się jak je upolować).

Szkolenia biznesowe to… szkolenia biznesowe.

 

Akurat w TrainBrain robimy najczęściej szkolenia rozwijające kompetencje społeczne, często nazywane miękkimi. Nie wyklucza to w żadnym wypadku tak zwanej tematyki szkoleń biznesowych, dlatego że tak zwane szkolenia miękkie (często mieszane z błotem, nie cieszące się dobrą opinią) to bardzo szeroki zakres usług.

Na przykład robimy ostatnio realizowaliśmy projekt z zakresu kompetencji personalnych pt. „Zespół, przywództwo i komunikacja”, który składał się z trzech różnych szkoleń dla managerów. Podstawową wartością jaką kierowaliśmy się przy tym zleceniu było „osiągnij cel”, czyli zależało nam na zaspokojeniu potrzeb klienta, bo miał to być wstęp do znacznie poważniejszego projektu szkoleniowego z zakresu budowania przewagi rynkowej (jak widać współpraca z firmami często przypomina efekt kuli śniegowej).

 

Klient oczekuje informacji

 

Na obu rynkach (b2c i b2b) musisz podać konkretne informacje – informacje o trenerze, zakres tematyczny i korzyści, opisać podejście do szkoleń, przedstawić z kim dotychczas współpracowaliśmy albo jak wyglądały nasze wcześniejsze szkolenia. Warto też, żeby na stronie znalazły się wartości jakimi kieruje się firma szkoleniowa, co stanowi dodatkowy atut współpracy.

Różnica jest jedynie, w tym kiedy klienta się o  tym wszystkim informuje. Klient biznesowy otrzymuje te dane w specjalnie przygotowanej dla niego ofercie pdf, natomiast klient indywidualny czerpie informacje ze strony z ofertą warsztatu.

Firmy są zainteresowane tym dla jakich branż i firm wcześniej realizowaliśmy projekty szkoleniowe, często wymagają pisemnych referencji, natomiast klienci indywidualni chcą przeczytać opinie innych uczestników danego szkolenia otwartego (odbywają się one cyklicznie, są to eventy które mają swoją chwytliwą nazwę).

 

Cross-selling, czyli coaching i mentoring

 

Ze szkoleń otwartych, co cieszy wpada zawsze co najmniej jedna osoba bądź więcej, która jest zainteresowana współpracą indywidualną, czyli sesjami w których pracuje tylko z coachem/mentorem, który zazwyczaj prowadził dane szkolenie otwarte.

Jest to efekt cross-sellingu, czyli tego że trener w trakcie warsztatu lub szkolenia prezentuje taką opcję umożliwiającą skorzystanie z sesji coachingowej lub mentoringowej. Oczywiście to nie jest chamska sprzedaż, a jedynie dwukrotnie lub trzy krotnie podawana informacja we właściwych momentach (np. na końcu eventu).

Co jest jednak dla nas najbardziej wartościowe to oferta dla firm, dlatego uczestnicy szkolenia otwartego otrzymują informacje o szkoleniach dla biznesu, czasami pojawi się nam na mailu z tego ładne zlecenie.

W przypadku klienta biznesowego, czyli przy szkoleniu zamkniętym cross-selling w zasadzie nie istnieje, bo jesteśmy mniej lub bardziej rozliczani z efektów i poziomu zadowolenia klientów. Jeśli jest dobrze, to klient zazwyczaj jest zainteresowany kontynuacją współpracy biznesowej i kolejnym projektem szkoleniowym.

Podsumowując – szkolenia otwarte vs. szkolenia dla firm

 

W artykule sprzedałem Ci parę ciekawostek, ale jak widziałeś nie wchodziłem w szczegóły, bo już teraz artykuł ma ponad 1200 znaków, a to zdecydowanie za dużo. W tym wypadku, jeśli jesteś czymś konkretnie zainteresowany, czego nie poruszyłem, albo chciałbyś coś skrytykować, to śmiało zachęcam Cię, żebyś zostawił mi wiadomość mailową.

Warsztaty otwarte dla klienta indywidualnego, zamknięte szkolenia dla firm rządzą się swoimi prawami. Organizując je jest jeszcze wiele kwestii, o które trzeba zadbać, natomiast myślę że przedstawiłem te najważniejsze. Dla mnie jako coacha i trenera biznesu różnica jest znacząca. A dla Ciebie?