Efekt zerwania ze smyczy - Michał Łęgowski
Kiedy człowiek jest ograniczany, próbuje się oswobodzić. Niby to takie oczywiste, niby to taki naturalny instynkt, a jednak nadal dwunastolatki chcąc poczuć się dorosłymi, sięgają po używki, chodzą na wagary albo uciekają z domu po nocach.
efekt, zerwania , ze , smyczy, dlaczego, swoboda, wolność, odpowiedzialność, dorosłość, naturalny, instynkt
15630
post-template-default,single,single-post,postid-15630,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-theme-ver-12.0.1,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive

Efekt zerwania ze smyczy

Efekt zerwania ze smyczy

Kiedy człowiek jest ograniczany, próbuje się oswobodzić. Niby to takie oczywiste, niby to taki naturalny instynkt, a jednak nadal dwunastolatki chcąc poczuć się dorosłymi, sięgają po używki, chodzą na wagary albo uciekają z domu po nocach.

„Zerwanie ze smyczy” jest tylko przenośnią, pewnym efektem wynikającym z długotrwałych procesów zachodzących w relacjach międzyludzkich. Najczęściej efekt ten najbardziej zauważalny jest w latach młodości, ale nie tylko. Dotyczy on przede wszystkim relacji rodzinnych, ze szczególnym uwzględnieniem stosunku rodzica do dziecka. Na razie może wydawać się to niezrozumiałe, dlatego przyjrzyjmy się temu bliżej.

Zakazany owoc

 

Czy wiesz, że nigdy nie spaliłem papierosa? Nigdy. Nie chodzi tutaj o ideę, walkę z systemem, czy chęć udowodnienia czegoś. Trzy razy próbowałem z ciekawości, o mało nie wypluwając swoich płuc. Po prostu mając jedenaście lat moja matka zdjęła ze mnie ograniczenia. Wiem, że brzmi to dziwnie, ale wyobraź sobie, że mogłem pić, palić, opuszczać szkołę, wracać po nocach itd. – po prostu robić wszystkie te rzeczy, za które kilka lat później moi rówieśnicy daliby sobie palce połamać.

Czy to było dobre? Ciężko ocenić. Ale na mnie podziałało idealnie. Zakazane owoce straciły swoją wartość zanim po nie sięgnąłem. A więc nie były dla mnie niczym specjalnym.

Pierwsza klasa gimnazjum. Dwudziestokilkuosobowa klasa. Spora grupa porządnych dzieciaków. Dwóch palących chłopaków, ale większość z nas kończyła podstawówki z zachowaniami bardzo dobrymi.Koniec gimnazjum – tylko cztery niepalące osoby, mnóstwo niskich ocen za zachowanie, głównie z powodu wagarów.

Liceum wypadło mniej drastycznie, ponieważ zakazów było coraz mniej. A jednak sporo osób powielało gimnazjalną postawę buntownika. Dużo straciłem („nauczyłem się”) nie rozumiejąc w tamtym okresie pewnych zachowań społecznych.

Totalnie nie kręciło mnie, że istnieje coś takiego jak dzień wagarowicza. Dziś rozumiem tę ideę. To było to „coś”! Przyzwolenie, ten jeden dzień na ucieczkę ze szkoły! No cóż, nigdy nie byłem na wagarach. Ani jednego dnia. Jak chciałem opuścić lekcje to pisałem sobie zwolnienia, a moi rodzice o tym wiedzieli. Dzięki wpojonym w dzieciństwie zasadom – robiłem to tylko wtedy, kiedy naprawdę tego potrzebowałem, a nie kiedy nadarzyła się okazja.

Robi się coraz ciekawiej

 

Idźmy dalej. Szybko przestałem chodzić na imprezy ze swoimi rówieśnikami, którzy mając wrócić przed godziną pierwszą do domu musieli się jak najszybciej nawalić. To był cały sens spotkania. Nie byliśmy przecież pod kontrolą, a więc hulaj dusza, pikła nie ma.

Studia są ostatnim etapem, gdzie człowiek, o ile wcześniej tego nie zrobił, zrywa się ze smyczy. W tym wieku ciężko już to zauważyć, ponieważ większość wyszalała się będąc jeszcze w szkole średniej. Często zdarza się wyjazd na studia do innego miasta, tak więc dla studenta, który zerwał dopiero więzy w dzień wprowadzenia się do akademika może to być już poważnym zagrożeniem. Na pewno wiesz, co znaczy słowo „stoczyć się”. Sam znam takie przypadki.

Im człowiek starszy tym kierują nim inne wartości i cele. Jednak te najbardziej podstawowe jak np. akceptacja – kierują nami wszystkimi. To, dlatego dzieci chcą być dorosłe. Chcą być traktowane na równi z dorosłymi. To dlatego istnieje „kultura picia”. Pierwsze piwo jest gorzkie i niedobre. Dopiero z czasem człowiek zaczyna je lubić. Zaczynałeś pić z chęci bycia dorosłym albo żeby inni Cię zaakceptowali? A może i jedno, i drugie. Ciekawość zaspokoiłoby kilka łyków.

Po co to wszystko wiedzieć?

 

Nie ma idealnego sposobu na wychowanie człowieka. Nie sądzę by na wszystkich podziałała metoda, którą zastosowali moi rodzice. Jednak jestem pewien, że ograniczenia względem wszystkiego, co może być zagrożeniem dla dziecka stosowane przez niezliczone ilości rodzin zamiast rozwiązywać problemy tylko je rodzą. Prędzej czy później prowadzi to do zerwania ze smyczy.

Bardzo ważna rzecz. Sens nie polega na tym, żeby zrezygnować z wszystkich barier i pozostawić młodego człowieka samemu sobie. Zniesienie ograniczeń wymaga ogromnej uwagi i zaangażowania ze strony rodziców. To jest klucz do podjęcia tak odważnej decyzji.

Artykuł ten napisałem na prośbę kilku osób, z którymi podzieliłem się swoimi obserwacjami, i które poprosiły mnie o opisanie tego problemu. Mam nadzieję, że ten tekst przyda się wszystkim, którzy go przeczytają – jeśli jeszcze nie dziś to chociażby na poszerzenie horyzontów na przyszłość.